Śpij dzieciątko… (PL)

2 comments
Bez kategorii, Family

Polish version.

Śpij dzieciątko…

Kolejny raz trzeba wstać w nocy i iść nakarmić, napoić, przytulić, ukołysać, przewinąć, czy tylko po prostu BYĆ… Większość młodych rodziców narzeka na początku na brak snu, bo maleństwo budzi się wielokrotnie w ciągu nocy. Później narzekają, gdy nocka chociażby raz zostanie “przerwana”, lub gdy dziecko budzi się zbyt wcześnie.

Mam dwójkę aktywnych chłopców (1 roczek oraz 3 lata), którzy charakterami nie są sobie równi. U obydwóch musiałam najpierw poznać ich upodobania i rytm i chociaż sporo doświadczeń z pierwszym dzieckiem dotyczących spania pomogło, to jednak wcale nie mogę powiedzieć, że z drugim było łatwiej! Wręcz przeciwnie! Ale do tego wrócę później…

W każdym bądź razie, będąc jeszcze w pierwszej ciąży, dostałam od mojej teściowej książkę “Każde dziecko może nauczyć się spać”. Książka ta niesamowicie polaryzuje- metody w niej przedstawione mają bowiem albo totalnych przyjaciół, albo zagorzałych wrogów. Dla mnie okazała się ona czymś dobrym, ale jak już wspominałam kiedyś pisząc innego posta, nie jestem zwolenniczką jakichkolwiek ekstremów. Tak więc przedstawione w niej rady starałam się wdrażać w praktyce, ale tylko te przeze mnie wybrane. Jak zawsze w życiu starałam się kierować zdrowym rozsądkiem  i głosem mojego serca- przecież to moje dzieci, prawda? Rady typu “nawet jak dziecko płacze to wyjdź z pokoju i czekaj 5 minut z zegarkiem w ręku po czym wróć” do mnie absolutnie nie przemawiały. Ale było sporo tych, które mi bardzo pomogły i jestem za nie wdzięczna. Chciałabym się tymi najważniejszymi z wami podzielić.

SLTT 12_0732_04

 

1. RUTYNA.

Czyli- kładź dziecko zawsze o tej samej porze do łóżeczka! To jest moja NAJWAŻNIEJSZA rada dotycząca snu dziecka. Rozmawiałam o tym z wieloma rodzicami, w tym z ojcem 5 dzieci- w tym bliźniaków. Uwierzcie mi- gościu wiedział o czym mówi!

Nawet jak masz wrażenie, że twoje maleństwo absolutnie nie jest zmęczone, staraj się kłaść je zawsze o tej samej godzinie do spania. Przyciemniaj światło, unikaj jakichkolwiek “pobudzających wrażeń”. Oczywiście nie oczekuj cudów- twoje dziecko nie zaśnie od razu, ale prawdopodobnie po paru dniach przyzwyczai się do nowego rytmu i będzie zawsze o tej samej porze senne. A to znacznie ułatwi ci cały proces związany z zasypianiem.

2. RYTUAŁ.

Stwarzaj dziecku zawszę tą samą atmosferę przed pójściem spać! Oznacza to, że nie tylko kładziesz je zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze, ale też, przy tym samym oświetleniu czy przy tej samej muzyce itp….

Podobny przebieg dnia czy chociażby wieczora daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Gdy ma ono wrażenie, że wie co będziecie robić jako następne, uspokaja się.

 

SLTT 140808_104_0622_02

3. SAMODZIELNE ZASYPIANIE.

Często, gdy są u mnie w odwiedzinach inne mamy i muszę w międzyczasie położyć moje dzieci, dziwią się zawsze, że tak szybko udało mi się wrócić z powrotem. Otóż muszę przyznać, że udało nam się wypracować układ, który i nam i dzieciom bardzo odpowiada. Po uprzednim rytuale, bez problemu zasypiają- każdy w swoim łóżeczku.

Jednak był to proces, który kosztował nas wszystkich sporo cierpliwości, a czasem i łez! Dziecko pragnie czułości i bliskości i jeśli od czasu poczęcia, cały czas zasypiało w poczuciu bezpieczeństwa w/przy ciepłym mamusinym ciałku- to oczywiście za nic nie będzie chciało tego stanu zmienić! Matka jednak z czasem, gdy dzieciątko jest coraz większe, potrzebuje trochę więcej “powietrza”, czy też nie oszukujmy się- po prostu posiedzenia wieczorem ze swoim partnerem sam na sam.

W książce, o której wspominałam wyżej, jest opisane jak nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać, jednak, moim zdaniem nieco drastycznie i tak jak by chodziło o “obsługiwanie maszyny”. Chodzi o to, żeby kłaść dziecko w pełnej jego świadomości do łóżeczka i zostawiać, nie zwracając uwagi na jego płacz! Jest tam tabelkowo przedstawione, jak długo z zegarkiem w ręku trzeba czekać zanim wróci się aby uspokoić dziecko. Ja tak NIE robiłam. Kładłam moje dzieci w pełnej świadomości, po uprzednim stałym repertuarze. Mali dostawali butelkę plus czułości i wychodziłam. Przeważnie, gdy mleko się skończyło zaczynali płakać. Więc przychodziłam i uspokajałam. Głaskając, spokojnym głosem mówiłam, że mamusia tu jest i uważa. Po czym uśmiechałam się i wychodziłam. Mały przeważnie, jak tylko wyszłam zaczynał znowu płakać- więc ja chwilkę odczekałam i znowu ten sam program. I tak parę razy, przy czym starałam się, by przerwy w kolejnych “odwiedzinach” były trochę dłuższe. Dzieci przeważnie słyszały, że jestem w pobliżu. Starałam się nie wyciągać ich z łóżka- chyba, że nie mogły się uspokoić…

Mój starszy synek dosyć szybko się do tego przyzwyczaił i stało się to dla niego czymś normalnym. Wiedział, że mamusia jest blisko. Dostawał swoją porcję czułości (i ja również!) i czasem zdarzało się nawet, że mnie odsyłał, bo inaczej nie mógł zasnąć! Yyyy- ok…

Młodszy okazał się bardziej odporny na te same rytuały. Zajęło nam dużo więcej czasu nauczenie go samodzielnego zasypiania. Wiadomo- każde dziecko jest inne. W każdym bądź razie mały wiedział, że za chwilę wyjdę i zaczynał panikować. Próbowałam różnych metod. Zostawiałam przyciemnione światło jak i próbowałam, żeby zasnął przy mnie w łóżku- co zawsze kończyło się “imprezą” z jego strony! Zaczęłam czytać książki- dla siebie, aby słyszał mój monotonny głos… W końcu zaczęłam brać go na ręce i ćwiczyć! Przy kołysance robiłam z nim przysiady! Okazało się to być dobre dla nas obydwóch- on został ukołysany do snu, a ja miałam moją codzienną dawkę ćwiczeń! Ta metoda stała się naszym nowym rytuałem i sprawiła, że mały przestał już płakać, gdy kładłam go spać. Wówczas ulżyło to naszej całej czwórce. Płacz wieczorny całkowicie się skończył! Po paru tygodniach takich “ćwiczeń” uznałam, że mały o tej samej porze jest już tak zmęczony, że nawet kładąc go bez uprzedniej “gimnastyki”- zadowolony zasypia. W związku z tym- ja musiałam znaleźć sobie inny czas na fitness. 😉

SLTT 12_0732_07

4. PRZESYPIANIE.

Moje dziecko nauczyło się samodzielnie zasypiać, co nie znaczyło jeszcze, że przesypia całe noce! Mały nadal budził się o 3-4 nad ranem i chciał pić mleko. Co trzeba było zrobić w tym przypadku? ODUCZYĆ GO OD NOCNEGO PICIA! Nie okazało się to jednak prostym zadaniem, jak w przypadku mojego starszego synka. Wtedy proces ten był kwestią paru nocy, max. 4/5. W tym wypadku wielu tygodni… Dlaczego?

Otóż ze starszym synkiem byłam bardzo konsekwentna. Gdy obudził się w nocy i chciał pić, zaczęłam mu dawać już nie mleko, a wodę. W ten sposób starałam się przyzwyczaić jego żołądek do dłuższej przerwy między posiłkami. Na początku były oczywiście głośne protesty ze strony małego- i faktycznie uległam mu, ale tylko jedną, góra dwie noce. W ciągu następnych, mleka już nie było, za to wody pić mógł ile chciał. Nawet jak płakał, byłam konsekwentna, choć było cholernie ciężko! Przecież żadna normalna matka nie lubi słuchać, gdy jej dzieciątko płacze. Po dosyć krótkim jednak czasie (ok. 4 nocy), przestał się budzić by się napić. Nie wiem- być może przestało mu się to “opłacać”… 😉 Zaczął przesypiać całe noce i dzięki temu i on i ja byliśmy z rana bardziej zrelaksowani i zadowoleni. I o to przecież chodzi!

Z malutkim sprawa była bardziej skomplikowana, gdyż starałam się nie doprowadzić do jego płaczu- by nie obudził ani swojego braciszka, ani ojca, więc ulegałam dłużej jego nocnym prośbom o mleko. W końcu jednak miałam dosyć- w nocy męczyło mnie małe dziecko, a w dzień większe. Byłam wyczerpana i musiałam coś z tym zrobić! Aby mieć więcej energii za dnia, postanowiłam w końcu, po jak już wspomniałam, wielu tygodniach, złożyć moją ofiarę. Ofiarę w postaci tygodnia (a tak naprawdę to dużo krócej!) nocnej walki z płaczem i tym razem dwójką wybudzonych dzieci oraz totalnie “zmęczonych dni”.

Moje nocne boje opłaciły się. W końcu mogłam zadzwonić do mojej mamy i przekazać przecudną nowinę: obydwoje przesypiają!!!

Podobną sytuację przechodziłam, gdy chciałam, aby moi mali zaczęli spać razem w jednym pokoju (gdyż do ponad roku każdy z nich spał w swoim łóżeczku po mojej stronie łóżka). Również i tym razem musiałam “poświęcić” parę nocy (dokładnie 3), kiedy to jeden drugiego wybudzał, bądź długo razem nie mogli zasnąć “nakręcając” się wzajemnie. Mimo, iż miejsca w domu w zupełności nam nie brakuje, jestem zdania, że dzieci nie muszą spać same, gdy mają rodzeństwo. Bycie razem jest dużo bardziej przyjemne- takie są moje wspomnienia z dzieciństwa.

W w.w. książce jest dużo więcej porad dotyczących snu dziecka, a ja wymieniłam tylko 4 dla mnie najważniejsze. Oczywiście nigdy nie powinno się wprowadzać nowych zmian, gdy dziecko jest chore, bądź w okresie jakiegokolwiek stresu, gdyż każda zmiana oznacza dodatkowe napięcie, a dzieci lubią rutynę. Każda matka powinna też słuchać głosu swojego serca i dokładnie obserwować reakcje dziecka i dopasowywać książkowe rady do potrzeb swoich oraz swojego maleństwa!

Rady z owej książki, choć niektóre przeze mnie zmodyfikowane (a niektóre nie użyte wcale- gdyż jak już wspomniałam, dziecko to nie maszyna!), bardzo pomogły naszej rodzinie. Wiem jak ciężki może być dzień po totalnie nieprzespanej nocy. Tak więc życzę wam mamuśki, byście i wy znalazły swoją metodę i w końcu mogły zaznać błogiego snu! Mimo, że nasze dzieci już przesypiają całe noce to bywają też tzw. nawroty- przede wszystkim po urlopie, świętach itp. Najważniejsze to nie tracić humoru i “nie dać się”!  😉


Jeśli jest coś co wam bardzo pomogło w walce o nocny spokój, proszę podzielcie się tym ze mną i innymi czytającymi, prawdopodobnie zdesperowanymi mamami.


 

Podaję również tytuł i autora książki:

“Każde dziecko może nauczyć się spać”- Annette Kast-Zahn

Advertisements

2 thoughts on “Śpij dzieciątko… (PL)”

  1. Moja kolezanka, po przeczytaniu tego posta stwierdzila, ze sie rozczarowala, poniewaz oczekiwala jakiegos “zlotego srodka” na sen dziecka.
    Bycmoze nie zauwazyla, ze owym “zlotym srodkiem” jest OFIARA w postaci paru nocy, kiedy to przyzwyczajamy dziecko do nowych rzeczy. Wlasnie o tym wspominam na poczatku- niektore mamy boja sie czegokolwiek zmienic! Gdy jednak sie na ten krok decyduja- pytaja sie same siebie dlaczego tak pozno to zrobily?? To oczywiscie moje subiektywne doswiadczenia (oraz paru innych mamusiek + ksiazkowych przykladow)… Nie sprobujesz to sie nigdy nie dowiesz czy ci cos pomoglo…
    Powodzenia kochana!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s